I <3 plastique - 16.10.2019

Słowo „Plastique” kojarzy nam się głównie z tworzywem sztucznym, potocznie plastikiem, ewentualnie z plastycznością. Faktycznie jednak jest to angielskie wyrażenie określające materiały wybuchowe, takie jak Semtex lub C4. Od czasu wynalezienia prochu i broni palnej materiały wybuchowe stanowią główne narzędzie człowieka w walce o władzę, bogactwo
i utrzymanie swoich wpływów. Dzisiaj proch i zawłaszczenia terytorialne zastąpiła konsumpcja, ale trend cywilizacyjny jest kontynuowany: eksploatacja naturalnych zasobów planety
i pogłębianie nierówności między ludźmi. W tej perspektywie plastik jest krańcowym (być może też końcowym) wytworem cywilizacji opartej na przemocy. Konsekwencje tego trendu ponosimy już od dawna, ich obecność staje teraz przed nami w bezpośredniej naoczności. Dlaczego z tym nic nie robimy? Ponieważ, We Love Plastique i czas przyznać się do tego uzależnienia. Stąd nazwa wystawy, która przybrała graficzną formę wzorowaną na kultowym logo „I <3 NY” zaprojektowanym przez Miltona Glasera.

Galeria Jedna - Anna Orlikowska

Anna Orlikowska w pracy wideo Wełna Nietoperzy przedstawia niewinny „początek” naszej miłości do plastique'u – pierwsze momenty fascynacji, ekspansji i eksploracji nieznanych terenów planety i zamieszkującej ją ludności. Podstawę tekstową stanowią w jej realizacji naoczne relacje uczestników tak zwanych „odkryć geograficznych”, które odnajdujemy w Opisaniu świata Marco Polo, Relacjach z wyprawy Magellana dookoła świata Antoniego Pigafetty oraz Relacjach
o odkryciu i podboju królestwa Peru PedraPizarro.

Galeria Druga - Aleksandra Ska

Aleksandra Ska pokazuje bękarta epoki antropocentu, jaki z tej miłości się zrodził.
Jest to Cierń Szatana – rzeźba stworzona jako imitacja plastiglomeratu ze śmieci znalezionych w różnych częściach świata (Kenia, Fuertawentura, Kerala) zespolonych plastikiem z recyklingu.
W perspektywie geologicznej Plastiglomerat będzie prawdopodobnie najbardziej charakterystycznym świadectwem naszej krótkiej obecności na tej pięknej planecie. Aleksandra Ska nadała swojej rzeźbie niepokojący kształt owocu „Buzdyganka naziemnego” – rośliny, która zwiększa potencję i wspomaga erekcję – dając nam zapewne do zrozumienia, że na swój Happy End planeta będzie musiała jeszcze długo poczekać.