Błyski | Replika 15.09.2017

Szczecińska Galeria Jedna Druga przyjęła zasadę prezentacji wystaw dwóch artystów, którzy pozostają ze sobą w interesującej konfrontacji twórczej. Wybór Danuty Dąbrowskiej
i Waldemara Wojciechowskiego jest wbrew pozorom propozycją nieoczywistą i intrygującą.
Na co dzień dydaktycy na Akademii Sztuki w Szczecinie, są małżeństwem, które nie tworzy wspólnych realizacji, nie wystawia razem, a podobno nawet w zaciszu domowym nie konsultuje wzajemnie swoich indywidualnych projektów. Sami artyści twierdzą, że ich propozycje dla Galerii to faktycznie dwie osobne, niezwiązane ze sobą wystawy. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej ich twórczości, zobaczymy nie tylko łączące ich wspólne tematy i fascynacje, ale dostrzeżemy w ich pracy także formę wzajemnego dialogu.

Danutę Dąbrowską od dawna fascynuje sposób funkcjonowania zmysłów, w tym przede wszystkim postrzeganie wzrokowe. W swojej refleksji skupia się na oku jako złożonym instrumencie optycznym podlegającym badaniu przez nauki ścisłe. Interesuje ją nowożytna utopia obiektywności obrazu świata, w którym zmysł wzroku kontrolowany przez prawidła rozumu odgrywać miał kluczową rolę źródła poznania i instancję weryfikacji naukowych hipotez. Zarazem jednak w swoich realizacjach wychodzi od jednostkowości doświadczenia. To właśnie
w napięciu między obiektywnością nauki, a subiektywnością indywidualnego doświadczenia, tak przecież charakterystycznym dla całego modernizmu, leży sedno jej fascynacji mechanizmami percepcji. W swoich pracach wielokrotnie poruszała zagadnienia związane z tym napięciem, między innymi zagadnienie złudzeń zmysłowych, dysfunkcji i patologii aparatu poznawczego.
Te refleksje wyprowadziły artystkę poza kwestie optyki w stronę obrazów niezwiązanych już bezpośrednio z funkcjonowaniem oka, w stronę obrazów mentalnych powstających dzięki pracy wyobraźni. Relacja między aparatem wzroku a wyobraźnią to kolejne istotne napięcie w jej twórczości, które prowadzi ją do refleksji nad samą sztuką.
Waldemar Wojciechowski przenosi te rozważania nad obiektywnością poznania na grunt refleksji nad relacją między kopią a oryginałem. Dzięki przewrotnym prowokacyjnym strategiom odwrócenia, zapośredniczenia, zapętlenia wielokrotnie zaburzał w swoich realizacjach jednokierunkowość tej relacji, odsłaniał jej płynność i umowność. Jak zdaje się mówić artysta,
w świecie medialnych zapośredniczeń nie ma już jednoznacznych rozgraniczeń, a wszelkie dychotomie przenikają się. Żądanie obiektywności jest zaś nie tylko teoretycznie nieuzasadnione, ale także pozbawione sensu. Oczywiście nadal staramy się myśleć w pewnych dychotomicznych ramach, ponieważ dają nam one poczucie bezpieczeństwa i panowania nad rzeczywistością, ale jest to jedynie wygodne złudzenie. Sztuka nie powinna rzeczywistości zaczarowywać, ale przeciwnie, takie złudzenia dla naszego własnego dobra ujawniać i rozbrajać. Jeśli pewność nie istnieje a zaufanie do obrazu jest naiwnością, pozostaje nam szukać pocieszenia w dystansie, ironii i humorze. 


Łukasz Musielak

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now